Wino i religia złączone są dość ściśle. U muzułmanów przez zakaz spożywania, u chrześcijan przez transfigurację, u żydów przez symbolikę Przymierza. Tak czy owak, wino jest bliżej Boga, niż nam się wydaje. Podobnie jak winogrodnik.
Nie do końca jesteśmy tego świadomi, ale w trakcie każdej Mszy Świętej kapłan przypomina nam i o winogrodniku, i o szczepie, gdy dyskretnie wypowiada słowa: „Błogosławiony Jesteś Panie Boże Wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy wino, owoc winnego krzewu oraz pracy rąk ludzkich...” Profesja winogrodnika jest niewątpliwie pobożnym zajęciem. To w końcu zasługa zakonników, że winiarstwo tak znaczących krain jak Burgundia, czy Jego Wysokość Nowy Świat, rozwijało się i dostarczało na nasze stoły naprawdę wspaniałe wina.
Cała ta opowieść i refleksja, która jej towarzyszy, wzięła się z mojej niedawnej podróży przez Burgundię. Nie wiem zupełnie dlaczego nie zwróciło to wcześniej mojej uwagi, ale w nawet w najbardziej prestiżowych apelacjach, w samym sercu winnicy spotyka się małe, kameralne cmentarzyki. Z jednej strony są one urocze, otoczone murem, dobrze nasłonecznione (wszak mają jak najbardziej poprawną orientację stoków). Z drugiej strony można uznać je chyba za nieco kontrowersyjne, wszak korzenie krzewów winnych sięgają w głąb i czerpią z gleby, na której rosną. Z trzeciej strony, ziemia w tych rejonach osiąga ceny dużo powyżej miliona euro za hektar. Więc nawet działka cmentarna warta jest sporo. Ale czy w obliczu przemijania wartość tej ziemi i utracone ze cztery butelki wina rocznie mają jakieś znaczenie?
Zawsze brakowało mi czasu, by wejść, zajrzeć i poczytać nagrobne epitafia, kto na tych cmentarzach jest pochowany i kiedy. Czy to właściciele winnic, czy raczej robotnicy, którzy spędzili tu większość życia i oddali tej ziemi swoją pasję, a na końcu nawet doczesne szczątki.
We Francji ta część wina, która ulatnia się z beczki podczas dojrzewania, nazywana jest „działką aniołów”. Powinniśmy wierzyć, że niebo jest pełne dobrych winogrodników. Niech więc też mają swoje małe, anielskie działki na małych cmentarzach pośród winnych krzewów…
Tekst: Szymon St. Kamiński
0 komentarze:
Prześlij komentarz